Wśród morza ewentualności: tego, co potrzebne, mniej potrzebne i zbyteczne, tego, co przyjemne, a pożyteczne, tego, co szkodliwe, bardziej szkodliwe, a smakowite, tego, co opłacalne, bardziej opłacalne, a krzywdzące drugiego człowieka, tego, co prawdziwe, mniej prawdziwe, kłamliwe, ale dające korzyści. Nie zgubić się w tym gąszczu ani nie rozstrzygać fałszywie. Nie zgubić się ani na chwilę, ani na miesiąc, ani na całe życie. Umieć wrócić, gdy się pobłądzi. Umieć odkryć błąd, przyznać się do tego, że się było nieuczciwym, brutalnym, egoistycznym, że się skrzywdziło drugiego człowieka. Potrzeba drugiego człowieka , który pomoże, ostrzeże, upomni w imię dobra, życzliwości. Potrzeba drugiego człowieka, który uratuje od rozpaczy. Potrzeba człowieka wiernego, który nie zdradzi nie odejdzie, nie opuści, nie zdarzy się czas próby, niepowodzeń, klęsk, katastrof życiowych, gdy wszyscy się odsuną, potępią, zapomną, który pocieszy, podeprze, poda rękę, pozwoli uwierzyć siebie, przyniesie nadzieję i radość. Bo miłość to bycie do dyspozycji, to gotowość do tego, by usłużyć, pomóc, przydać się, zaopiekować się. To chęć, by być potrzebnym. Czas jest zawsze tym egzaminatorem, przed którym nie ostanie się żadna złuda, zaślepienie. M. Maliński
RSS
wtorek, 12 kwietnia 2011
Nowości.


Pora zrobić porządki wiosenne, pomimo iż za oknem pada i szaleje wiatr. Jakoś tak mnie wzięło by tu zaglądnąć.

Mogłoby sie wydawać, że moje życie już sie uspokoiło. Stabilizacja sercowa i On na wyciągnięcie ręki, Przyajciele no i praca. Ok?

Nie, nie ok.

Moje życie jak zwykle dostracza mi mnóstwo rozrywki, pod każdą postacią. Nawet nie wiem od czego zacząć, bo z jednej strony to lubię te emocje, czasem łzy i złość a częściej radość i uśmiech. A z drugiej strony czasem chcę zamknąć sie w szafie, nie wychodzić nigdzie, nikogo nie oglądać, z nikm nie rozmawiać. Zdając sobie sprawę z obecnego tempa życia pewnie co trzecia osoba ma podobne odczucia...

Ale, że czasem trzea byc egoistką, więc sami rozumiecie!

Przez ostatni czas życie rzuca mi pod nogi różnej wielkości przeszkody. No jednych musiałam się przyzwyczaić i uznąc na "coś normalnego" (coś w stylu polskich dróg - dziurawych itp), z innymi musiałam walczyć, z niektórymi walczę do tej pory. Ale są i takie, któe pokonałam, wyciagnęłam wnisoki na przyszłośc i łatwiej mi teraz oddychać.

Za kilkanaście dni zostanę Ciocią. Moja Ukochana Pzyjaciółka, zostanie Mamą. Kupiłam już malusie buciki i piękny, prezesowki pulowerek! Często myślę, czy ja mogłabym być już Mamą?! Przewijać, karmić, ubierać, wychowywać, kształcić, uczyć...całować, przytulać... a przede wszystkich kochać!

Człowiek zmienia się pod wpływem wielu rzeczy. A może bardziej odpowiednie zamiast "zmiany" będzie określnie "dojrzewa"?!

Tak, zdecydowanie tak.

Kochanie, to jak..!? Też dojrzałeś?!

:*


21:23, jaieddy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 sierpnia 2010
Rozprawa o szczęściu.


Co prawda nie znalazłam czterolistnej koniczyny, ani też nie wykopałam podkowy. Nie posiadam też żadnego talizmau szczęścia. Nie szukałam go na siłę.

Przyszło do mnie samo. Nawet nie pukało do drzwi, po prostu przyszło. Gyd zobaczyłam je pierwszy raz nie dość, że zawstydzona nie widziałam co zrobić to jeszcze chciałam uciec. Złapało mnie za ręke i kazało zastanowić sie nad sobą, nad swoim życiem...

Czas mijał, a szczęście cierpliwie czekało. Raz przysiadało na parapecie, innym razem zamieniało się w przyjmne chwile u Rodziców, innym razem rozsypaywało morze gwiazd na niebie, a jeszcze innym dawało siły...

Ale któregoś dnia przyszło razem z Nim. I poczułam ciepły wiatr pomimo, ponurej pogody, może to przez konwalie które stały na parapecie, owiane jego dotykiem!? Nie wiem.

Ale wtedy czułam też strach. Rzadko się boję, ale postanowiłam że stawie czoła, że tym razem strach mnnie nie pokona i dam rade.

...

I teraz gdy rano otwieram oczy widze jego twarz, czuje dotyk na na swym ciele i smak delikatnych ust. Widze swoje szczęście. Każdego ranka i każdego wieczoru. Czekam z ciepła herbatą, zimnym piwem i uśmiechem.

Teraz wiem, że warto było czekać.

Ps. I jeszcze chciałam podziękować Parze Guzików. Bo to jednak Mój Talizam Szczęścia.

14:54, jaieddy
Link Komentarze (13) »
piątek, 25 czerwca 2010
Time to move on.

 

Potyczki niepodległościowe dobiegają końca. Prędzej czy później, kiedyś musiało to nastąpić. Zachód wita...

Nowym łóżkiem, nowym widokiem zza okna, inny też będzie kolor ścian.

Wszystko będzie inne. Ale to na prawdę nieważne.

Dlaczego? (To takie oczywsite).

Bo On będzie trzymał mnie za rękę i pokaże gdzie mam schować swoje skarpetki, gdzie zawiesić mam swoje koszule i która półka w łazience będzie moja. Bo to On będzie patrzył jak zasypiam, a ja będę mogła czekać na Niego z obiadem albo ciepłą herbatą.Bo to On będzie (musiał?) znosić mojej napięcie przedmiesiączkowe a ja jego męski okres!

Taka Nasza codzienność, która tak bardzo mi się podoba.

I jeszcze jedno, zrobie...a raczej powinnam powiedzieć, po tylu dyskusjach z Nim... zrobimy wszystko by nie dać sie rutynie:)

 

 

21:04, jaieddy
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 czerwca 2010
Magia działa.


Wczoraj się nie bałam. Pierwszy raz od dłuższego czasu moje serce biło miarowo, żołądek był miły w dotyku a głos nie drażał. Oczy też spokojnie patrzyły na Jego twarz. Niby tak niewiele, a jednak ile... Poczucie bezpieczeństwa i spokoju ducha. Tego pragnę i powoli staję się to realne.   Z każdym dniem jestem szczęśliwsza.

To, że moje życie się zmienia z każdym dniem to nie nowość. Tak jak i to, że dorastam do pewnych zmiam. Praca, kolejny etap studiów(jeśli wszystko pójdzie pomyślnie), życie z Nim na wspólnych metrach kwadratowych i to poczucie bezpieczeństwa, i spokoju ducha.

Siedze i uśmiecham się do własnych myśli, wspominając wczorajszy (nie)zwykły wieczór spędzony z Nim i Przyjaciółmi na mieście przy piwie. I choć niektórzy z nich nie byli na wyciągnięcie ręki to i tak wiem, że byli duchowo, telepatycznie.... Byli, są i będą. Tego chce, o to będę sie starała.

O spokojne, aczkolwiek szalone życie.

Z Nim byłoby cudnie; bardzo bym chciała.

I Nimi - Przyjaciółmi.

Zresztą już jest cudnie.

 

13:29, jaieddy
Link Komentarze (1) »
sobota, 05 czerwca 2010
Hold my hand.


Pytasz mnie czemu tak bardzo się boję?! Pytasz, czemu moje serce drży, czemu oczy ze strachu zasłaniają pół twarzy?! Pytasz o tak wiele. Chciałabym móc odpowiedzieć na każde Twoje pytanie, ale nie umiem, nie chce, nie wiem...

Przyjdzie czas, kiedy usiądziesz koło mnie na ławce, mocno złapiesz mnie za rękę i wtedy zrozumiesz wszystko. Trudno tak słowami opisami przeszłość, teraźniejszość i przyłość. Tej pierwszej i ostatniej, to ich się tak boję.

Bo pierwsza wraca w tych najmniej chcianych przeze mnie momentach, powala na łopatki, zabiera powietrze i powoduje płacz. Straszy, czai się za rogiem. Ale ja dzielnie podejmuję walkę, z każdym dniem czuję jak robię się silniejsza; i jedno wiem, nie chce tej walki podejmować sama. Chcę pomóc Tobie, i chcę pomóc sobie.

Nam.

Ta druga z kolei bywa taka niepewna. Choć z każdym dniem coraz bradziej  chce razem z Tobą oglądać przyszłość, boję się. Lekarstwem by nie zwariować jest motto "carpie diem". Ale gdyby wszystko było takie proste jak w polskich czy innych serialach!? Heh. Żałosny śmiech cisnie mi się na usta. Naoglądam sie tego "gówna" i później mam problemy z powrotem do rzeczywistości. Licze na to, że w takowej sytuacji znaduję sie przynajmniej 1/3 kobiet w Polsce, a może i więcej. Ale kto sie do tego tak publicznie przyzna? No kto?!

Ale wracając do tematu...

Damy rade, co!?

 

17:34, jaieddy
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 maja 2010
"(...)O wschodzie słońce drży(...)"


Nerwowo wystukuje słowa na klawiaturze laptopa. Ręcę mi dziś drżą okropnie. Serce wali, mam nadzieje, że nie wyskoczy z piersi. Oddech mam zbyt szybki, płytki. Żołądek się nawet najeżył. Oczy zrobiły sie o wiele większe, zajęły pół twarzy.

Mimo wszystko się uśmiecham. Jest wszystko ok.

Bo problem tkwi we mnie. W moim patrzeniu na świat. W moim myśleniu. O rzeczywistości, miłości, ludziach. Jestem ekstrawerytkiem. Jestem stadna( tak zwykła mówić o mnie Kinga). Potrzebuję pomocnej dłoni, bo pomimo "kurwa mać i spierdalaj" nie jestem dzielna. To tylko pozory.

Pozory?

Wypracowany przez długie miesiące ochronny pancerz. By inni patrzyli na mnie jak na kogoś, kto jest coś warty.

Ciężko jest innym przebić się do mojego wnętrza. Nie którzy znają sposby by się tam dostać. Ale Ci nie którzy, to ludzie dla mnie ważni-Przyjaciele.

Poza tym, to wszystko co się dzieje tu i teraz jest dla mnie szalenie ważne. Bo lubię z Nim patrzeć w tą samą stronę.

I chciałabym przestać się bać właśnie dzięki Niemu,przy Nim i dla Niego.



15:12, jaieddy
Link Komentarze (1) »
czwartek, 13 maja 2010
Full of hope.


Czasem bywa tak, że w najmniej oczekiwanym przez Nas momencie - czy to podczas największej ulewy, czy podczas pierwszego wiosennego upału albo też na majówce czy podczas zapracowanego tygodnia spotykamy te oczy które podąrzają za Naszymi.

Warto wierzyć w niemożliwą moc cudów.

A może to za sprawą mojego różowego pióra do którego śpiewam ostatnio bardzo często!?

***

A tak poza tym to dojrzewam. Tak, dojrzewanie to ostatnio mój ulubiony temat do dyskusji. Bo mam te 25 lat i Chrześnicę, która przystępuje do Pierwszej Komunii. Mam pracę. Mam jednych z najważniejszych ludzi - Przyjaciół. Jestem też mądrzejsza niż rok temu, a że piękniejsza to już inna kwestia. Analizując czas i tempo z jakim pędzi, widze jak wszystko się zmienia. Pamiętam Małą Zuzie, i siebie niepewnie trzymająca ją za rączkę. Patrzyłam na Nią i bałam się najbardziej na świecie tego, że mogę ją skrzywdzić. A teraz? Rozmawiam z Nią na "poważne tematy 8-latki", maluję oczy razem z Nią i biegam po łące.

Nie wiem czy budzi się we mnie instynkt macierzyński, ale być może/raczej/napewno* tak. Bo ostatnio przyjemność sprawiało mi sprawdzenie "Wesołej Szkoły" Synkowi Mojej Przyjaciółki.

...


*niepotrzebnę skreślić


I na razie chwalić się nie będę skąd we mnie taka zmiana.

19:26, jaieddy
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 maja 2010
Human nature.

Alkoholowy łikend.

Majowy łikend.

Może posłowie tak powinni nazwać popularną majówkę?! Bo to co na drogach, w miastach, knajpach. Przy grillach, na domówkach. Wszędzie.

Ale jeśli nie wtedy, to kiedy?

Jestem sama. Nie mam męża, narzeczonego. Tym bardziej dzieci.

Nie jestem sama. Mam przyjaciół, ludzi mi bliskich.

I konwalie pięknie pachnące, za które również w tym miejscu: "Dzięki".

I utwierdzam się w przekonaniu, że dla takich chwil warto żyć.

Jakich?

Jednych, niepowtarzalnych chwil spędzonych z ludźmi o niesamowitym poczuciu humoru; z którymi można dyskutowac, śmiać się i płakać ,i chrapać.

22:19, jaieddy
Link Komentarze (1) »
niedziela, 25 kwietnia 2010
Pogryzłam samą siebie.


Kiedyś bliska znajmoma, Kinga powiedziała mi, że gdy zacznę pracę to pokocham łikendy. Z pewnym dystansem przyjęłam te słowa, przecież to tej pory piatkowe wypady i sobotnie szaleństwa kończyły sie z chwilą nadejścia niedzielnego wieczoru. No może czasem. Częściej niż czasem.

Teraz, po ponad dwóch miesiącach pracy, pracy w zawodzie, prawdziwej, odpowiedzialnej śmiało mogę przyznać jej racje.  W sobotni poranek zamiast budzika dzwoniącego w okolicach godziny piątej, budzi mnie śpiew ptaków i promykłów Słońca nieśmiało wpadających do pokoju; czasem równie dobrym budzikiem jest stukot kropli deszczu.

Pracuję krótko. Nie wiem jak narazie co znaczy rutyna, przyzwyczajenie, wypalenie zawodowe. Chciałabym wierzyć, że nigdy mnie to niedopadnie, ale słuchając opowieści starszych, bardziej doświadczonych to w jakiś sposób nieuniknione. ( A może mnie się jednak uda?)

***

Dużo myśli przewinęło się we mnie, koło mnie przez te kilka ostatnie dni. Dużo słów sprawiło, że budziłam się w nocy z drżącymi rękami. Może to te oznaki dorosłości? Może skutek, tego jakie decyzje muszę podjąć? Czasem mam wrażenie, że uciekam przed przyszłością, za bardzo grzebiąc w tym co było i minęło. A przecież doskonale wiem, że czasu nie cofnę, nie przewinę życia... więc czemu tak upracie działam wstecz?

 

. . .

 

21:28, jaieddy
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 kwietnia 2010
"(...)ja nie chce wiele(...)"


Życie wymaga od nas tyle ile chce. Bawi sie nami jak mu sie podoba. Raz wynosi nas na wyżyny, innym razem pozwala tonąć bez kamizelki ratunkowej chamsko śmiejąc sie w twarz, że jest silniejsze i sprytniejsze. Że znowu przegraliśmy. Życie mamy jedno. Czy nam sie to podoba czy nie, jest jedno. Każdy chce przeżywać je w sposób przez siebie wymarzony. Gdyby było to takie proste pewnie w tej chwili miałam bym koło siebie Jego ciepłą dłoń i piękny dom z ogrodem. Cofnęłabym czas, wróciłabym historię, uratowałabym tych wszystkich Ludzi.

Ale marzenia to coś copływa na niebie między chmurami. A rzeczywsitość chodzi między nami. Trzeba więc nie raz zacisnąc zęby i przyjąć na klatę to co życie nam daje. Bo coraz częściej przekonuje się, że wszystko dzieje sie po coś i z jakiegoś powodu. Tylko błahe rzeczy mijają szybko, niezauważalnie.

Może dlatego moje kroki z dnia na dzień stają się pewniejsze, zdecydowane.

Jedyne jeszcze na co czekam to spokojne, ciepłe noce.

Podwójne.

 

 

 

21:46, jaieddy
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29